Coraz więcej osób chętnie ucieka przed polskimi mrozami w cieplejsze kierunki. Po wizycie w Barcelonie w styczniu zdecydowanie możemy się pod tym pomysłem podpisać. A czy warto? Do Hiszpanii zawsze warto!

Krótka historia tego wyjazdu jest taka, że pewnego dnia Madzia dostała voucher na wypad do Barcelony i już nie było wyjścia. Bookowanie lotów i spania to była już tylko formalność. Wracamy do Hiszpanii!

Barcelona jest jednym z najczęściej wybieranych kierunków w okresie letnim i tak naprawdę, nie ma w tym nic dziwnego. Serce Katalonii położone jest nad Morzem Śródziemnym, gdzie znajduje się wiele plaż, na których można odpocząć od codziennego zgiełku. No ale właśnie, czy oby na pewno tak odpocząć kiedy jest tyle ludzi dookoła?

Tłumy

To jest coś, co w sumie odrobinę nas zaskoczyło, chociaż pewnie nie powinno. Decydując się na wylot do Barcelony w styczniu nie spodziewaliśmy się tłumów, bo jednak nie jest to najpopularniejszy miesiąc (tak nam się naiwnie wydawało) na takie podróże. Szybko jednak zweryfikowaliśmy nasze wyobrażenia, bo turystów było naprawdę sporo. Jeżeli więc w styczniu było ich tak dużo, to jesteśmy przekonani, że w “sezonie urlopowym” jest ich zdecydowanie więcej. 

Dużą liczbę turystów dało się odczuć szczególnie w tych najpopularniejszych atrakcjach Barcelony, jak Sagrada Familia czy Park Guell. Odwrotnie natomiast w przypadku bardziej lokalnych ulic, gdzie na pewno nie bylibyśmy osamotnieni w lipcu czy w sierpniu. 

Jednym z najbardziej zatłoczonych miejsc w Barcelonie w tzw. “sezonie” jest deptak La Rambla. Szykując się do podróży na pewno spotkanie się z informacjami, że to właśnie w tym miejscu istnieje największe prawdopodobieństwo spotkania z kieszonkowcami. Tłum w styczniu był jednak na tyle mały, że to ryzyko co prawda nie zniknęło, ale na pewno było zdecydowanie mniejsze. Niemniej w tym miejscu, mimo że nas żadna nieprzyjemna sytuacja nie spotkała, zwracamy uwagę na zachowanie czujności. 🙂

Temperatura

To jest zdecydowanie argument “za” dla tych osób, dla których temperatury bliższe zera nie są zbyt komfortowe. W trakcie naszego pobytu termometry pokazywały między 14 a 16 stopni za dnia, wieczorami spadając do 8. Jednak w słońcu odczuwalna temperatura była zdecydowanie wyższa, czego nie można powiedzieć o dość mroźnym wietrze, czego doświadczyliśmy w szczególności na szczycie Tibidabo. Jednak dopóki poruszacie się w terenach raczej zabudowanych, na pewno ogrzejecie się przed powrotem do Polski. Ale na kąpiel w morzu raczej jeszcze nie ma co liczyć. 

Loty

Dużym plusem wyjazdu w styczniu była także cena lotów. Raczej staramy się polować na najtańsze połączenia, dlatego też szukając odpowiedniego terminu nie zastanawialiśmy się nad kolejnymi miesiącami, bo z każdym tygodniem ceny wzrastały. Nie było to co prawda tak tanie połączenia, jak być może jeszcze kilka lat temu, ale ceny potrafiły być ponad dwukrotnie niż w cieplejszych miesiącach. 

Atrakcje

Samą atrakcyjnością zabytki, dzielnice, parki czy inne topowe miejsca Barcelony na pewno nie ujmują cieplejszym miesiącom. Natomiast okres poza sezonem, jak wszędzie, jest najlepszym momentem na dokonanie wszystkich remontów czy unowocześnień. Tak też było i tym razem. Zdarzało nam się trafić na mniejszy lub większy remont lub zamknięte miejsce (np. Casa Vicens), ale nadal na brak możliwości nie mogliśmy narzekać. Niektóre mieliśmy nawet niemalże tylko dla siebie – na wzgórze Tibidabo oprócz nas jechała tylko jedna para turystów, a jechaliśmy tam w samo południe 🙂

Jedzenie

Sporym minusem jest to, że mimo przystępnej temperatury, nie wszędzie uda Wam się przysiąść i w styczniowym słońcu delektować obiadem na dworze. Nie jest to jednak niemożliwe, bo ogródki w dużej mierze działają i o tej porze roku. My wypiliśmy kawkę z widokiem na Sagrada Familia rzeczywiście w przykawiarnianym ogródku, ale pozostałe posiłki jedliśmy wewnątrz lokali. 

A co do samych lokali – zimowe miesiące mają też tę zaletę, że jest mała szansa na to, że będziecie stać w kolejce po miejsce 🙂

Podsumowując

Powyższe informacje są typowo pragmatyczne – taniej, mniej tłumów, cieplej niż w Polsce, czyli pod wieloma względami na pewno jest to większy komfort. Natomiast sam klimat Barcelony to zupełnie odrębna sprawa! Miasto jest przepiękne, a duch Gaudiego jest w nim wiecznie żywy. Jest to zdecydowanie miejsce, które warto odwiedzić i myślę, że wiele osób będzie chciało do niego wrócić (w tym my). Jednak jeśli chcecie się skupić na zobaczeniu tych najpopularniejszych miejsc, to zimowe miesiące są idealnym momentem! My wrócimy, na pewno!

Możesz również cieszyć się: