Niezależnie od tego, co sądzimy o Holandii, będzie miała ona wyjątkowe miejsce w naszych sercach. A szczególnie wioska Kinderdijk i to wcale nie ze względu na wiatraki 🙂
Do Holandii wybraliśmy się w 2020 roku, do ostatniej chwili nie wiedząc, czy uda nam się wylecieć. Co prawda był to lipiec, więc obostrzenia były lżejsze, niemniej nadal było to zaledwie kilka miesięcy od wybuchu pandemii koronawirusa. Kiedy okazało się, że możemy lecieć, to rozpoczęła się kalkulacja, czy uda nam się wrócić. Badaliśmy różne alternatywy – gdyby odwołali loty, to jak jeżdżą busy. I tak dalej, i tak dalej.
Jednak udało się. Pojechaliśmy na wakacje i przeżyliśmy wiele wspaniałych przygód. Najważniejsze jednak jest to, że postanowiliśmy rozpocząć kolejną podróż. Tę wspólną, we dwoje, na całe życie.
Kinderdijk jest wioską w prowincji Holandia Południowa, gdzie w latach 1738-1740 zbudowany został system wiatraków. Jest to największe skupisko zabytkowych wiatraków w całej Holandii. Najstarszy ze wszystkich jest datowany jednak na ok 1500 rok. W 1997 roku cała grupa wiatraków została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Znaleźliśmy się tam, ponieważ Madzia odkąd tylko padł pomysł wyjazdu do Holandii marudziła, że “chce zobaczyć wiatraki”. W ten sposób Bartek razem z naszym przewodnikiem podróży, Mikołajem, zaplanowali, że to właśnie to miejsce, będzie najbardziej bajeczne.
No i było. To właśnie w tym historycznym miejscu Magda u schyłku dnia powiedziała “TAK” i tym samym rozpoczął się kolejny etap naszej wspólnej przygody 🙂
